Tarasiewicz: W Polsce nie znajdę odpowiedniego zawodnika

Ekstraklasa.

Żeby prawonożny grał na lewej stronie, musi być kozakiem. Tak jak Philipp Lahm u Niemców – mówi “Przeglądowi Sportowemu” Ryszard Tarasiewicz, trener Śląska Wrocław.

14 lipca 2010, 20:29..

| Aktualizacja 14 lipca 2010, 20:30.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Cristian Diaz, Waldemar Sobota, Łukasz Gikiewicz, być może Przemysław Kaźmierczak. To koniec wzmocnień Śląska przed nowym sezonem?

RYSZARD TARASIEWICZ: – Nadal szukamy lewego pomocnika. Jest jeszcze dwóch piłkarzy z Ameryki Południowej na tę pozycję, ale to trudne tematy. To sytuacja trochę podobna do tej, jaka była z Diazem. Nie jesteśmy jedynym klubem, który się interesuje tymi ludźmi. Penetrujemy rynki zagraniczne, bo w Polsce nie znajdę odpowiedniego zawodnika. Zwłaszcza za takie pieniądze, jakimi obecnie dysponuje Śląsk. Na pewno musi to być piłkarz, do którego będę miał przekonanie, że na pięć meczów co najmniej cztery zagra na dobrym poziomie.

PS: Szukał pan też lewego obrońcy. Pytaliście w Legii o Jakuba Wawrzyniaka.

To już nieaktualne. Skoro gra tam w sparingach, to do nas nie przyjdzie.

PS: A Paweł Golański? Menedżer proponował wam tego zawodnika.

Nie chcę go. To piłkarz prawonożny.

PS: Ale grywał na lewej obronie.

I co z tego? U mnie prawonożny Krzysztof Wołczek też występował na lewej. Ale biegał tam z konieczności. Niech na lewej stronie boiska występują wyłącznie lewonożni. Będę do tego dążył. Żeby prawonożny grał na lewej, to musi być naprawdę kozakiem. Tak jak na przykład Philipp Lahm u Niemców.

Explore more:  Fortuna Puchar Polski. Gdzie odbędzie się finał?

PS: Ilu ma pan pewniaków do wyjściowej jedenastki na pierwszy mecz z Jagiellonią?

Nadal mam wątpliwości na jednej pozycji w pomocy, ale najwięcej zagadek związanych jest z obroną. Najbliżsi występu w podstawowym składzie na inaugurację są Jarek Fojut i Piotr Celeban. Ale to jest prognoza na dzisiaj. Kiedy wrócimy z drugiego obozu w Chorwacji, sytuacja może wyglądać inaczej.

PS: W jakiej dyspozycji jest Fojut? Przecież on od marca w ogóle nie grał w piłkę.

Przyjechał do Polski dwa lata temu nieco zaniedbany, ale wciąż twierdzę, że ma potencjał. Jest silny, dobrze czyta grę. Ma atuty, którymi może straszyć napastników. Jest zaawansowany technicznie. Przy tym wreszcie zrozumiał, że trzeba nad sobą popracować. Po tym nieszczęsnym urazie kolana zaczął dużo indywidualnie trenować. No i jest szczuplejszy, niż wtedy, kiedy zaczynał grę w Śląsku.

PS: Wyniki sparingów nie napawają optymizmem. Wygraliście do tej pory tylko raz, z drużyną z niemieckiej szóstej ligi. Po drodze pobili was 5:0 Czesi z FK Teplice i niemiecki czwartoligowiec. Nie wstyd?

Z Teplicami toczyliśmy wyrównany bój w pierwszej połowie. Po wymienieniu prawie całego składu w przerwie, nie było już tej jakości w grze. Czesi prawie do końca grali najmocniejszą jedenastką, bo lada dzień zaczną ligę. Porażka z czwartoligowym Hallescher FC chluby nie przynosi. Rywal grał ostro, typową enerdowską piłkę. A co mi z tego, że nakażę chłopakom iść z nimi na wyniszczenie, jak może się to skończyć parotygodniowym urazem któregoś z moich piłkarzy? Trzecia kwestia to sędziowanie. Śląsk Wrocław nie jest rozpoznawalnym zespołem w Europie, więc i zawodników nie szanują, tylko pozwalają rąbać.

PS: Pytamy nieprzypadkowo. Ze Śląskiem pod batutą Tarasiewicza jest tak, że wyniki sparingów mają później odzwierciedlenie w formie prezentowanej w lidze.

Explore more:  ou football brainiacs

Rok temu w przerwie letniej były w miarę niezłe wyniki sparingów. Później w lidze, jak na ówczesną sytuację kadrową, też spisaliśmy się poprawnie. W zimie w grach kontrolnych było kiepsko…

PS: I na wiosnę w lidze też…

Poprzestańmy na stwierdzeniu, że wiosna była mniej więcej taka jak te sparingi. Prawda jest taka, że jakbyśmy rundy wiosenne mieli takie jak jesienne, to w ostatnich dwóch sezonach bilibyśmy się o puchary. Chcę coś zmienić w przygotowaniu zimowym. Kiedy sezon dotrze do półmetka, pojedziemy na dwa obozy do ciepłych krajów.

PS: Dobrze słyszę? Przecież do tej pory pierwszy obóz zimowy robił pan zawsze w Zieleńcu, gdzie zawodnicy nawet nie widzieli na oczy piłki, tylko biegali po górach w śniegu po pas.

Nie mówię, że robiłem źle. Pamiętam, że sam jak byłem piłkarzem, to mi takie przygotowanie w górach na dłuższą metę pomagało. Później jak się wbiło wkręty w murawę, to aż człowiek czuł tę moc. Szukam jednak nowych rozwiązań. Dwa obozy na zielonych boiskach pomogą lepiej i szybciej operować na wiosnę piłką. Przecież gorzej nie będzie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

14 lipca 2010, 20:29..

Bài viết được đề xuất