Rafał Sonik: byłem pewien, że jest po mnie

Rafał Sonik: byłem pewien, że jest po mnie

Rafał Sonik wygrał trzeci etap Rajdu Faraonów i umocnił się na prowadzeniu, powiększając swoją przewagę nad Mohamedem Abu-Issą o kolejne trzy minuty. Polak był również trzeci w klasyfikacji łącznej z motocyklistami. Na mecie zawodnik Orlen Team bardziej jednak niż z wyniku cieszył się z tego, że dotarł do niej cało. Nieprzewidziany skok w końcówce oesu mógł skończyć się fatalnie….

Rafał Sonik
Rafał Sonik (Foto: Poland National Team)

Od pierwszej części, liczącego 284 km odcinka specjalnego rywalizacja nie układała się po myśli Rafała Sonika. – Czułem, że tempo jest fatalne i rzeczywiście, Mohamed wypracował sobie kilkuminutową przewagę. Wszystko dlatego, że ze względu na musy w kołach, z każdym kilometrem rosło ciśnienie w oponach. W pewnym momencie były już tak twarde, że zawieszenie nie wybierało kolejnych nierówności. Dopiero na tankowaniu uporałem się z problemem – relacjonował krakowianin.

„SuperSonik” z pełną determinacją ruszył w dalszą drogę i powoli zaczął odrabiać straty. W pewnym momencie doszło jednak do zdarzenia, które mogło wykluczyć Polaka nie tylko z rajdu, ale również pozostałej części sezonu. – Samochód za mną zaczął dawać sygnały sentinelem, że chce mnie wyprzedzić. Puściłem go mimo, że walczyłem na sekundy z Mohamedem Abi-Issą. W powietrze wzbiły się chmury kurzu i musiałem zatrzymać się, by nie jechać na oślep – opowiadał.

Choć kłęby pyłu szybko rozwiały się na drogą, po około kilometrze Rafał Sonik wjechał w jeden z obłoków, który utrzymał się dłużej. – Droga musiała tam skręcić pod kątem prostym, bo kiedy wyjechałem z kurzu zobaczyłem tylko wysoką na około 2,5 m pryzmę kamieni. Zdążyłem zahamować, puścić hamulec, a potem już zobaczyłem niebo. Na szczęście przy wybiciu podbiło mi tylne koła więc quad się obrócił i poleciał na „nos”. Na szczęście był tam nawiany piasek i łagodna skarpa więc udało się wylądować. Jak to się stało, że nie zrolowałem przez kierownicę? – Nie mam pojęcia! Byłem pewien, że jest po mnie – mówił wciąż rozemocjonowany quadowiec.

Explore more:  Enea Ekstraliga: powoli rozkręca się transferowa karuzela

W końcówce etapu Mohamed Abu-Issa trochę się pogubił w poszukiwaniu waypointa. Rafał Sonik wykorzystał sytuację i dogonił Katarczyka, odrabiając tym samym stracony czas i powiększając swoją przewagę w klasyfikacji zmagań o kolejne trzy minuty. Bardzo istotne minuty, ponieważ sędziowie cofnęli jego rywalowi część nałożonej po pierwszy dniu kary i tym samym przewaga Polaka nieco stopniała.

Za: Poland National Team.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

14 maja 2015, 23:31.

Bài viết được đề xuất