Puchar Włoch: AC Milan – SSC Napoli, wynik meczu

Piękny sen Krzysztofa Piątka trwa, a najlepsze jest to, że Polak śni na jawie. W sobotę tylko kilkanaście minut gry wystarczyło, żeby prestiżowa “La Gazzetta dello Sport” uznała go MVP ligowego spotkania z SSC Napoli (0:0). W debiucie Polak nie zdołał jeszcze wpisać się na listę strzelców, ale w środę wystarczyło mu niespełna pół godziny, by skraść serca kibiców Rossonerich.

Tym razem Gennaro Gattuso postawił na Polaka od pierwszej minuty i się nie zawiódł. Już w siódmej minucie Piątek dopadł do piłki i uderzył bez zbędnych kalkulacji, ale nieznacznie chybił. Niedługo później Piątek wprawił już w ekstazę kibiców swojego nowego klubu. Długą piłkę ze swojej połowy posłał Diego Laxalt, a 23-latek wyskoczył zza pleców obrońców i w sytuacji sam na sam z Alexem Meretem nie dał mu szans, posyłając piłkę w długi róg.

Nieco ponad kwadrans później Piątek znów pokazał swój kunszt, tym razem popisując się jeszcze większym wyczuciem w polu karnym rywala. Tym razem Lucas Paqueta zagrał na wolne pole do Polaka, który następnie wymanewrował Kalidou Koulibaly’ego i między nogami Senegalczyka oraz Nikoli Maksimovicia znalazł lukę, w którą posłał piłkę. Ta zatrzepotała w siatce, a Polak ponownie mógł wykonać swoją charakterystyczną cieszynkę.

Zaledwie 45 minut gry wystarczyło mu, by strzelić tyle goli co Gonzalo Higuain w ostatnich 12 meczach w Milanie. Jeśli Polak nadal będzie tak sobie poczynał, już niedługo nikt nie będzie pamiętał o Argentyńczyku, który po zaledwie półroczu odszedł do londyńskiej Chelsea. O ile już teraz do tego nie doszło.

Explore more:  Tragiczny wypadek na torze. Młody gwiazdor zmarł w szpitalu

Piątek był na tyle uciążliwy dla piłkarzy Napoli, że gdy ci nie byli w stanie sobie z nim poradzić, uciekali się do faulów. Żółte kartki po przewinieniach na nim już w pierwszej połowie otrzymali Kevin Malcuit i Kalidou Koulibaly. W sobotę było podobnie – po ostrym wejściu w Piątka upomniany został Raul Albiol.

Napoli próbowało odpowiedzieć, ale często oddawało zbyt rachityczne strzały, by zaskoczyć Gianluigiego Donnarummę. Tak byto zwłaszcza w przypadku Lorenzo Insigne, który w pierwszej połowie cztery razy uderzał na bramkę rywala, ale za każdym razem nie był w stanie poważnie jej zagrozić. Najgroźniej dla miejscowych zrobiło się po strzale Adama Ounasa, kiedy to piłka nabrała dziwnej rotacji, ale i w tej sytuacji poradził sobie włoski golkiper.

W cieniu kapitalnego występu Piątka byli prawie wszyscy, w tym Polacy w barwach Napoli. W pierwszej części gry Arkadiusz Milik zaistniał jedynie za sprawą żółtej kartki po ostrym wejściu w nogi Tiemoue Bakayoko. Lepiej było po przerwie, ale nadal bez błysku.

Tuż na początku drugiej połowy mogła paść trzecia bramka w wykonaniu Polaka, ale tym razem bliski trafienia do siatki był Milik. W zamieszaniu podbramkowym wychowanek Rozwoju Katowice uderzał z bardzo niewygodnej pozycji i został zablokowany.

Później Milik próbował z dystansu (Donnarumma złapał piłkę) i z bliska (Polak nie sięgnął piłki, a bramkarz Milanu przytomnie piąstkował). Szczęścia strzałami z dystansu szukał również Piotr Zieliński, tyle że z podobnym skutkiem.

W drugiej części Piątek nie uraczył już widzów takimi fajerwerkami, jak przed zmianą stron, ale nie przeszkodziło to kibicom Milanu pożegnać go owacją na stojąco w 78. Minucie. San Siro ma nowego bohatera.

Na tym etapie Pucharu Włoch nie ma meczów rewanżowych. Milan o finał zagra ze zwycięzcą meczu Inter – Lazio, który odbędzie się w czwartek.

Explore more:  washington state cougars football

AC Milan – SSC Napoli 2:0 (2:0).

Bramki: Krzysztof Piątek (11, 27).

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

29 stycznia 2019, 22:39.

Bài viết được đề xuất