Puchar Polski: Legia – Pogoń 3:1. Awans mistrza po mękach

Puchar Polski: Legia - Pogoń 3:1. Awans mistrza po mękach

Ekstraklasa.

Mistrzowie Polski awansowali do 1/4 finału Pucharu Polski, ale potrzebowali dogrywki. Portowcy dzielnie się bronili, ale zabrakło im sił.

30 października 2014, 23:20..

| Aktualizacja 31 października 2014, 08:12.

201411030CSLG0033.JPG
201411030CSLG0033.JPG (Foto: Cyfrasport)

Nikt spośród nieco ponad 15 tysięcy widzów nie przyjął z radością gwizdka Szymona Marciniaka, kończącego regulaminowy czas gry. Zimno, na trybunach 7,5 tys. Dzieci, zaproszonych przez Legię. Musieli pogodzić się z faktem, że czeka ich dogrywka. Ta ledwie się rozpoczęła, a 20-letni Hubert Matynia sfaulował Ondreja Dudę. Zagrał po juniorsku, ciągnąc za koszulkę będącego w polu karnym Słowaka. Jedenastkę wykorzystał Łukasz Broź i tym samym dał mistrzom Polski awans do ćwierćfinału. Wywalczony w bólach, po mocno średniej grze, chociaż Henning Berg wypuścił najmocniejszy skład. Taki, jaki zapewne zobaczymy w czwartkowym spotkaniu z Metalistem Charków (6.11, godz. 21.05).

Specjalista Żyro.

Pogoń postraszyła legionistów. Zaczęła niemrawo, wydawało się, że gospodarze nie będą mieli problemu z ograniem jej. Uśpiła Legię, a następnie wyprowadziła cios. Takuya Murayama ni to podawał, ni to strzelał, ale wyszło z tego bardzo dobre zagranie do Łukasza Zwolińskiego, który dał Portowcom prowadzenie. Dwa błędy w tej akcji popełnił Jakub Rzeźniczak, najpierw tracąc piłkę, a następnie nie kryjąc strzelca gola. Goście grali mądrze, głęboko cofnięci, blisko siebie. Legii trudno było sforsować ten mur. Szczególnie, że jako drużyna za dobrze nie funkcjonowała. Zawodził Michał Kucharczyk, któremu mało co się udawało, był cieniem samego siebie z ostatnich tygodni. Walczył i biegał Orlando Sa, ale przez godzinę, bo tyle był na boisku, nie wypracował sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia bramki. Mistrzowie Polski niby kontrolowali to spotkanie, ale czegoś brakowało. Wprawdzie szybko wyrównał Michał Żyro, specjalista od Pucharu Polski (13 mecz, 7 bramka), ale dopóki Pogoń miała siły, mistrzom Polski łatwo nie było.

Explore more:  Michał Ignerski: EuroBasket? Mogłem dać więcej

Naiwność Matyni.

Dla Portowców schody zaczęły się około kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry. Pogoń jakby stanęła. Dopóki miała siły, umiejętnie rozbijała próby ataków Legii, kiedy zabrakło mocy, było o wiele trudniej. Gospodarze zepchnęli ją do głębokiej defensywy, założyli hokejowy zamek i powinni rozstrzygnąć to spotkanie bez konieczności dogrywki. Najbliżej był Marek Saganowski, który minimalnie przestrzelił.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Dodatkowy czas gry był już zdominowany przez stołeczną drużynę. Pogoń walczyła o przetrwanie, jedyne, o czym mogła marzyć, to utrzymaniu remisu i rzutach karnych. Za sprawą wspomnianego Matyni, szybko sama pozbawiła się tej szansy. Potem nie miała już argumentów, by zagrozić Dušanowi Kuciakowi. Właściwie, to za wyjątkiem akcji, po której do siatki trafił Zwoliński, nie wypracowała dogodnej okazji do strzelenia gola.

Legia, za sprawą Tomasza Jodłowca, przypieczętowała awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Reprezentant Polski wykorzystał dobre dośrodkowanie Dudy z rzutu rożnego. Teraz stołeczną drużynę czeka dwumecz ze Śląskiem Wrocław, ale to już w rundzie wiosennej.

Po meczu:.

Henning Berg: To był dobry mecz. Powinniśmy wygrać wyżej jeszcze przed dogrywką. Dla Pogoni wynik był niewiarygodny dla nas niezadowalający ale taka jest piłka. Mieliśmy dużo sytuacji powinniśmy strzelić więcej goli, ale tego nie zrobiliśmy. Dobrze, że byliśmy w stanie rozstrzygnąć to w dogrywce. W dogrywce pokazaliśmy, że mamy w grze dużo jakości i jesteśmy w dobrej formie fizycznej. Cieszę się ze zwycięstwa. Dostaliśmy pół godzinny ekstra treningu i wykorzystaliśmy ten czas. Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, nie mogę się doczekać kolejnego meczu.

Puchar Polski jest dla nas bardzo ważny. Udowodniłem to wystawiając dziś podstawowy skład. Ostatnie 30 minut nie było grane w wysokim tempie. Strzeliliśmy szybko bramkę w dogrywce. Pogoń była bardzo, bardzo zmęczona i nie musieliśmy dużo biegać w dodatkowym czasie. Pokazaliśmy po meczu z Metalistem, że możemy dokonać kilku zmian i wygrać. Mecz z Ruchem jest bardzo ważny. Chcemy zdobyć mistrzostwo po raz trzeci z rzędu, zależy na tym również naszym zawodnikom. Niektórzy, którzy grali 120 minut zagrają również w niedziele, niektórzy nie. Zrobimy wszystko by być w stu procentowej gotowości na mecz z Ruchem.

Explore more:  army football schedule

LEGIA WARSZAWA 3 (1,1).

POGOŃ SZCZECIN 1 (1,1).

Żyro 23, Broź 93 z rzutu karnego, Jodłowiec 108 – Zwoliński 11.

LEGIA: Kuciak – Broź, Rzeźniczak ż, Astiz ż, Guilherme (113 Helio Pinto) – Vrdoljak ż, Jodłowiec ż – Żyro, Duda ż, Kucharczyk – Orlando Sa (64 Saganowski). Trener: Berg.

POGOŃ: Kudła – Rudol, Matynia, Golla, Dąbrowski – Murawski (65 Rogalski), Matras – Bąk ż, Murayama ż, Kun ż – Zwoliński (59 Małecki; 83 Kozłowski). Trener: Kocian.

Sędziował: Marciniak (Płock).

Widzów: 15 412.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

30 października 2014, 23:20..

Bài viết được đề xuất