Polski skok po złoto, biegi po srebro. Biało-czerwoni walczyli jak lwy!

Polski skok po złoto, biegi po srebro. Biało-czerwoni walczyli jak lwy!

Lekkoatletyka.

Pierwsza w skoku wzwyż była Kamila Lićwinko, drugie miejsca na 800 metrów zajęli Angelika Cichocka i Adam Kszczot. Biało-czerwoni walczyli w Sopocie jak lwy!

9 marca 2014, 20:27..

| Aktualizacja 9 marca 2014, 22:22.

Anna Rogowska nie zachwyciła w Sopocie
Anna Rogowska nie zachwyciła w Sopocie (Foto: Cyfrasport)

Widowni w Ergo Arenie nie zawiodły przede wszystkim największe obecnie ulubienice kibiców: Kamila Stepaniuk-Lićwinko (Podlasie Białystok) i Justyna Kasprzycka (AZS AWF Wrocław). Obie skakały wspaniale – nie żywiąc najmniejszego respektu wobec dużo sławniejszych konkurentek z legendarną Chorwatką Blanką Vlašić (rek. 2,08!) I jeszcze bardziej od niej doświadczoną hiszpańską parlamentarzystką Ruth Beitią. Rywalki wynosiły nasze zawodniczki pod niebiosa…

Zrobiło się nerwowo.

Z polskiej dwójki początkowo nieco lepsze wrażenie sprawiała wrocławianka, która bez zrzutki uporała się kolejno z wysokościami 1,85 – 1,90 – 1,94 i 1,97 m, ustanawiając tym ostatnim wynikiem rekord życiowy. Szkoda, że 2,00 m okazało się wysokością już ponad jej siły. Lićwinko szła z podobną precyzją, ale do przeskoczenia 1,97 m potrzebowała już dwóch prób – podobnie jak faworytka konkursu Rosjanka Maria Kuczyna. Gdy przyszło do ostatecznej rozgrywki o medale, okazało się, że w najlepszej są właśnie Kamila i Maria, bo za pierwszym razem przeskoczyły 2,00, co dla Polki oznaczało wyrównanie własnego rekordu kraju.

I w tym momencie zrobiło się bardzo nerwowo, ponieważ 35-letnia Beitia, która pierwszą zrzutkę miała dopiero na tym właśnie poziomie, skoczyła tyle za drugim razem i niewiele brakowało, by w trzecim podejściu uporała się z 2,02 – bo ledwie musnęła poprzeczkę. Lićwinko i Kuczyna zrzuciły wyraźnie po trzy razy, wykazując już oznaki zmęczenia, ale to one znalazły się w końcu na pierwszym miejscu. Wszystkie pozostałe rywalki, łącznie z Blanką Vlašić, odpadły. Wobec tego oczekiwano zwyczajnej w takich warunkach dogrywki o złoty medal. I dopiero powstało qui pro quo. Obie liderki były tak rozemocjonowane, że – jak się później okazało, nie bardzo wiedziały, jakie zajmują pozycje. Dopiero gdy Kamila zorientowała się, że czeka je dogrywka o pierwsze miejsce, zaproponowała Rosjance, by dalej nie skakać i podzielić się złotem. Sędziowie ugodę zaakceptowali i polska publiczność mogła wreszcie podziękować Kamili owacją na stojąco. Kompromisowa ugoda Poli z Rosjanką sprawiła, że oficjalna nagroda za pierwsze miejsce (40 000 dolarów) zostanie między nie podzielona po równo.

Explore more:  Małgorzata Rozenek-Majdan pokazała zabawne zdjęcie z synem. Uwagę przykuwa... pies

Podczas gdy Lićwinko świętowała wielki sukces, nieco przygnębiona Kasprzycka udzielała już w podziemiu hali wywiadów – jej bowiem przyszło zadowolić się czwartym miejscem.

Wspaniała trójka.

Niedziela zapowiadała się dla nas jeszcze lepiej. Wtedy miały się dla nas rozpocząć medalowe żniwa. I rzeczywiście – wszystko układało się po naszej myśli. Biało-czerwoni wywalczyli dwa srebra w biegach na 800 metrów, a przez chwilę był jeszcze brąz. W trzecim dniu Halowych Mistrzostw Świata w sopockiej Ergo Arenie naszym reprezentantom trudno było jednak przebić to, czego w sobotę dokonała złotym skokiem wzwyż Lićwinko….

Zgodnie z przewidywaniami troje naszych biegaczy na dystansie 800 metrów spisało się po prostu wspaniale. Najpierw nieprawdopodobnych emocji dostarczyła nam Angelika Cichocka, która była najszybsza w eliminacjach, a w finale potwierdziła, że rozpoczęty niedawno wspólny trening z Marcinem Lewandowskim pod kierunkiem jego brata Tomasza to strzał w dziesiątkę. Angelika dźwignęła się dosłownie o klasę, bardzo dużo dało jej treningowe bieganie na płaskowyżu Etiopii (700 m npm.). Od początku biegu finałowego starała się utrzymywać taką pozycję, by nie dać się zamknąć, co zmuszało ją do kilkakrotnego obiegania konkurentek. Być może to zadecydowało, że nie dała rady doścignąć prowadzącej przez cały dystans amerykańskiej faworytki Chanelle Price, która z wyraźną przewagą wygrała w 2:00.19. Polka wbiegła na ostatnią prostą na czwartym miejscu, ale przepchnęła się przez środek bieżni zdecydowanym slalomem, bez kłopotu dystansując konkurentki. Tytuł wicemistrzyni świata przyjęła z entuzjazmem. Tym większym, że jej sławniejszy kolega Marcin pozostał po tej imprezie nadal bez medalu globalnych mistrzostw, bo chociaż przybiegł trzeci do mety w męskim finale, został zdyskwalifikowany za przekroczenie wewnętrznej krawędzi bieżni.

Adam Kszczot natomiast nie sprawił zawodu, choć też miał sporo obiegania konkurentów, przedłużając sobie automatycznie dystans. Gdy jednak przyszło do decydującej walki na finiszu, uciekł wszystkim na ostatnim wirażu i dopiero przed samą metą prześcignął go mistrz świata ze stadionu Etiopczyk Mohamed Aman (1:46.40). Polak był o 0.36 s wolniejszy. Finiszował jednak również fantastycznie.

Explore more:  Wojak Boxing Night: Głowacki cięższy od Karla

Wojciechowski bez szans.

Dużo mniej szczęśliwe dla nas zakończenie miał sobotni finał męskiej tyczki. Wciąż nie mogący się w pełni pozbierać po długiej przerwie spowodowanej kontuzją niedawny mistrz świata Paweł Wojciechowski skoczył z wielkim trudem zaledwie 5,40 i potem nie miał już nic do powiedzenia. Drugiego naszego reprezentanta Roberta Soberę, który szczęśliwie skoczył już 5,65, przy pierwszej próbie na 5,75 złapały tak mocne kurcze łydki, że upadł na rozbiegu i mimo podania odpowiednich preparatów przez lekarza już nie był w stanie nic więcej skoczyć, kończąc na szóstym miejscu. A miał wielką szansę nawet na złoty medal, który dawała wysokość 5,80 m. Tyle wystarczyło Konstadinosowi Filippidisowi (Grecja) do sięgnięcia po tytuł mistrza.

Podobnie jak Sobera szóstą pozycję wywalczył w skoku w dal Adrian Strzałkowski, który dzień wcześniej zaimponował wyrównaniem rekordu Polski 8,18 w eliminacjach. W sobotę wrócił jednak do normalnego poziomu – 7,96, mając daleko do zwycięzcy, Brazylijczyka Mauro Viniciusa da Silvy (8,28). Mógł ewentualnie szukać szczęścia odbijając się z drugiej, nogi, bo skacze równie daleko tak z lewej, jak z prawej.

Sensacjami drugiego dnia były porażka Australijki Sally Pearson z Amerykanką Nią Ali, wygrana Brytyjczyka Richarda Kilty’ego na 60 m i bliski rekordu świata występ Ashtona Eatona (USA) w siedmioboju.

Poz. zespół złote srebrne brązowe
1. USA 8 2 2
2. Rosja 3 2 0
3. Etiopia 2 2 1
4. Wielka Brytania 1 2 3
5. Jamajka 1 2 2
6. Polska 1 2 0
7. Czechy 1 1 1
7. Francja 1 1 1
7. Kuba 1 1 1
10. Kenia 1 1 0
11. Katar 1 0 1
11. Nowa Zelandia 1 0 1
11. Szwecja 1 0 1
14. Brazylia 1 0 0
14. Dżibuti 1 0 0
14. Grecja 1 0 0
14. Holandia 1 0 0
18. Niemcy 0 3 0
19. Ukraina 0 1 2
20. Bahama 0 1 1
20. Białoruś 0 1 1
20. Chiny 0 1 1
20. Kanada 0 1 1
24. Australia 0 1 0
24. Wybrzeże Kości Słoniowej 0 1 0
26. Bahrajn 0 0 1
26. Belgia 0 0 1
26. Hiszpania 0 0 1
26. Maroko 0 0 1
26. Serbia 0 0 1
Explore more:  Trzy gole? Mało! Wilczek po raz czwarty i to jak! Co za gol!

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

9 marca 2014, 20:27..

Dziennikarz i honorowy redaktor naczelny Przeglądu Sportowego.

Dziennikarz i honorowy redaktor naczelny Przeglądu Sportowego.

Bài viết được đề xuất