Pogoń rozbiła GKS. Jan Kocian uciekł ze stryczka

Pogoń rozbiła GKS. Jan Kocian uciekł ze stryczka

Ekstraklasa.

Marcin Robak zaliczył w drugiej połowie klasyczny hat trick.

20 marca 2015, 20:47..

| Aktualizacja 21 marca 2015, 09:06.

Jan Kocian
Jan Kocian (Foto: Łukasz Grochala / Cyfrasport)

Słowacki szkoleniowiec nigdy nie dał na Robaka powiedzieć złego słowa. Gdy po ostatnim wyjazdowym meczu Pogoni z Ruchem Chorzów (1:2) niektórzy dziennikarze zarzucali mu lenistwo i niechęć do biegania Kocian go bronił własną piersią. – Może niekiedy faktycznie mało biega i zdarza się, że za często daje się łapać na spalonego, to jednak trzy bramki już w rundzie rewanżowej dla nas zdobył. Taki napastnik to dla każdego trenera prawdziwy skarb – mówił Kocian w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Wczoraj Robak w ciągu zaledwie kwadransa podwoił swój tegoroczny strzelecki dorobek. Wprawdzie dwie z trzech bramek strzelił z rzutów karnych, ale cóż to ma za znaczenie. Gole zdobyte przez Robaka były potrzebne Portowcom jak tlen. Dzięki nim Pogoń odniosła pierwsze zwycięstwo od grudnia ubiegłego roku, co pozwoli Kocianowi spokojnie przepracować z zespołem podczas przerwy dla reprezentacji.

Legioniści: Sprowokować Sadajewa i powtórzyć 3:1.

Pierwsza połowa w niczym nie zapowiadała tak szczęśliwego dla gospodarzy zakończenia. – Zęby bolą, gdy ogląda się to spotkanie. Emocje jak na grzybach – mówił w przerwie były Portowiec Zbigniew Kozłowski. Gra obu zespołów w niczym nie przypominała spotkania ekstraklasy.

Robak po przerwie strzelał jak snajper wybory, ale w szczecińskim zespole był jeszcze jeden bohater. Mowa o Michale Janocie, który miał bardzo poważny udział w zwycięstwie Portowców. Kocian w przerwie podjął jedyną oczywistą decyzję i zdjął zupełnie bezproduktywnego Takafumi Akahoshiego. W jego miejsce wszedł na boisko Nunes, ale pozycję na środku rozegrania zajął właśnie Janota, grający w pierwszej połowie na lewej pomocy. Widać było, że bieganie na boku boiska zupełnie mu nie pasuje. Janota często schodził do środka. Po zmianie stron to on zainicjował akcję, po której Robak zdobył pierwszą bramkę. Janota był też faulowany w polu karnym przy pierwszym rzucie karnym. 24-letni rozgrywający ma jednak braki kondycyjne. Zszedł z boiska ze skurczami mięśni w 66 minucie.

Explore more:  Bayer - Arminia. Niespodziewana wygrana gości. Wynik i relacja. Bundesliga

Goście nie przez przypadek przegrali poprzednie dwa mecze. – Zagraliśmy słabo, ale wynik nie do końca odzwierciedla przebieg wydarzeń na boisku. Pierwsza połowa była przecież wyrównana. W tygodniu spotkaliśmy się z zarządem klubu i usłyszeliśmy zapewnienie, że rewolucji nie będzie. Pozycja trenera Kieresia nie jest w żaden sposób zagrożona – powiedział wyraźnie załamany Szymon Sawala.

W ekipie Pogoni nastroje wreszcie były zupełnie inne. Tym razem piłkarze nie kazali czekać dziennikarzom pod szatnią do północy, jak po ostatnim meczu z Lechią Gdańsk (0:1).

– Pierwsza bramka sprawiła, że ciśnienie z nas zeszło. Wcześniej baliśmy się odważniej zaatakować, bo obawialiśmy się szybkiego Arkadiusza Piecha. Dlatego nasza gra wyglądała niezbyt ciekawie. Później było już z górki – powiedział Mateusz Matras, dla którego był to pierwszy mecz u trenera Kociana na pozycji stopera.

POGOŃ SZCZECIN – RUCH CHORZÓW 3:0 (0:0).

58 Robak (asysta Murawski), 67 Robak (karny), Robak 73 (karny).

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

20 marca 2015, 20:47..

Bài viết được đề xuất