Marcin Gortat: Nie ma jak u mamy

NBA.

Zatęskniłem za domową kuchnią. To nic wyszukanego – kotlety, mielony i schabowy, kurczaki. Na tym urosłem do 214 cm, więc przyjechałem pojeść, żeby jeszcze podrosnąć – mówił Marcin Gortat, który na kilka dni odwiedził rodzinną Łódź.

22 czerwca 2009, 09:35..

| Aktualizacja 22 czerwca 2009, 09:36.

To były wzruszające sceny. Marcin, dziś jedna z największych gwiazd polskiego sportu, witał się serdecznie z kolegami z bloku, z którymi razem grał w piłkę, jak gdyby wczoraj rozstali się tylko na chwilę. Nie zażądał zresztą dla siebie specjalnego apartamentu w hotelu, bo spał w rodzinnym domu. – Ma tam nadal swój pokój, książki, ubrania, komputer, który zostawił, wyjeżdżając do Niemiec, a potem do Stanów Zjednoczonych. Jest nadal jego łóżko, które jeszcze przed wyjazdem musieliśmy przystosować do jego wzrostu – opowiadała o wizycie syna wzruszona mama, Alicja, znana z czasów wyczynowej gry w siatkówkę w łódzkim Starcie pod nazwiskiem Sołtysiak.

Gortat tak się rozmarzył, że… Chciał nawet jechać do hali, pod którą rozgrywany był turniej koszykówki ulicznej, autobusem – Mam świetne połączenie. 99 jedzie prawie spod mojego domu prosto na stadion. Pamiętam, że miałem „migawkę” (tak w Łodzi mówi się na bilet miesięczny – przyp. Red.), A nieraz goniłem autobus do następnego przystanku – wspominał.

Przeważyły względy praktyczne. – Kiedyś przejście do przystanku zajmowało dwie minuty, teraz jak tylko wyszedłem z domu, około 30 osób prosiło mnie o autograf, a sąsiadka, z którą nigdy chyba nie zamieniłem słowa, koniecznie chciała mieć ze mną zdjęcie – mówi rozbawiony. – No cóż, Gortatomania dotarła do Łodzi, szybciej niż świńska grypa…

Explore more:  Oświeciński: Szpilka mi groził, że dorwie mnie na ulicy [WIDEO]

Marcin jest dumny z rodzinnego miasta, ale traktuje też Łódź z dystansem. – Niedawno rozmawiałem z Charlesem Barkleyem, który pytał mnie, skąd jestem. Zachwalałem mu Łódź. Powiedziałem, że wprawdzie metra jeszcze nie mamy, ale właśnie położono nowe tory tramwajowe i są już w mieście dwa budynki, które przypominają drapacze chmur – mówił. – Ale nową halą śmiało możemy się w świecie chwalić. Gdy byłem w Łodzi ostatnio, zza ogrodzenia wystawały tylko pręty, teraz wszystko jest już gotowe na mistrzostwa Europy.

Koszykarz świetnie się czuje w Orlando. – To mój drugi dom. Mam bardzo dobry kontakt z trenerem i z kolegami z zespołu, wydaje mi się też, że jestem lubiany przez kibiców. Ale to nie ode mnie zależy, czy w przyszłym sezonie tam zostanę. Na temat swojej przyszłości będę więcej wiedział po 1 lipca, bo wtedy rozpoczną się w NBA. pertraktacje transferowe – stwierdził.

Wizyta Gortata i turniej koszykówki ulicznej przed nową halą obok stadionu ŁKS to ważny punkt promocji zbliżających się mistrzostw Europy. „Wielka koszykówka wraca do Łodzi” – takie było hasło przewodnie turnieju. Przypomnieć warto, że Łódź była kiedyś ważnym ośrodkiem męskiej koszykówki. Zespoły YMCA, a potem ŁKS zdobywały mistrzostwo Polski (po raz ostatni w roku 1953). W 1978 roku ŁKS, z Wojciechem Fiedorczukiem w składzie, a z Bolesławem Kwiatkowskim w roli trenera, po zdobyciu brązowych medali, uczestniczył w rozgrywkach o Puchar Koracza. Jednak od ponad dwudziestu lat bezskutecznie walczy o powrót do ekstraklasy. To w tym klubie w 2002 roku rozpoczynał karierę Gortat, który początkowo niewiele wiedział o koszykówce, bo chciał być bramkarzem w drużynie piłkarskiej i trenował w zespole juniorów. Łódzcy działacze liczą, że impulsem w rozwoju koszykówki w mieście będą właśnie wrześniowe mistrzostwa Europy.

– Polska ma szansę na dobry wynik w tej imprezie – twierdzi nasz zawodnik z NBA.. – Maciej Lampe, Filip Dylewicz, Szymon Szewczyk, Michał Ignerski to koszykarze wysokiej klasy. Lampe to jeden z najlepszych wysokich zawodników w Europie, Dylewicz regularnie pokazuje się z dobrej strony w Eurolidze, Ignerski to jeden z najlepszych niskich skrzydłowych. Do tego jest grupa młodych, takich jak Łukasz Koszarek czy Paweł Kikowski – chwali kolegów z kadry, od której sam się też nie uchyla. – Nie wiem, czy będę liderem zespołu, ale na pewno chciałbym być najlepszy w blokach, zbiórkach, startach do kontry, jak starałem się to robić w Orlando – zapewnił.

Explore more:  Rzeź niewiniątek w Tarnowie. Bezradna Polonia żądliła czym mogła

Po kilku dniach spędzonych z najbliższymi w Łodzi Gortat wraca do Stanów, ale tego lata będzie częstym gościem w Polsce. Już w połowie lipca przyjedzie na tradycyjną serię obozów koszykarskich dla młodzieży, które ma prowadzić, a potem, wraz z kadrą, przygotowywać się będzie do mistrzostw Europy.

Obecna jego wizyta w Łodzi okazała się też bardzo ważna dla Elżbiety Trześniewskiej, byłej reprezentantki Polski w koszykówce, zawodniczki ŁKS i pabianickiej Polfy, która zakończyła już karierę. Pani Ela podjęła właśnie współpracę z TVP Łódź, a relacją z wizyty Gortata zadebiutowała na antenie lokalnej i w „Teleexpressie”.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

22 czerwca 2009, 09:35..

Bài viết được đề xuất