Liga Mistrzów: Olympique Lyon – Bayern Monachium. Relacja po meczu

Liga Mistrzów: Olympique Lyon - Bayern Monachium. Relacja po meczu

Bundesliga.

Siedem długich lat

Bayern Monachium i Robert Lewandowski zagrają w finale Ligi Mistrzów po raz pierwszy od 2013 roku. W półfinale Bawarczycy pokonali 3:0 Olympique Lyon po dublecie Serge’a Gnabry’ego i 15. Trafieniu w tegorocznej edycji Champions League dołożył kapitan reprezentacji Polski.

Bayern Monachium
Bayern Monachium (Foto: Reuters)

≫> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu.

Długo to trwało, ale w końcu się udało. Po sześciu latach gry w Bayernie Monachium Robert Lewandowski awansował do wymarzonego finału Champions League. Po to w 2014 roku przechodził do najlepszego niemieckiego klubu, żeby triumfować w tych rozgrywkach. Teraz zagra w decydującym spotkaniu przeciwko Paris Saint-Germain.

Podwójny Gnabry.

Bayern ma francuskie dni w stolicy Portugalii. W półfinale uporał się z Olympique Lyon, ale nie był to spacerek, a już na pewno nie taka zabawa jak w ćwierćfinałowym spotkaniu z Barceloną (0:2). Zespół Rudiego Garcii to jednak nie Duma Katalonii, żeby skapitulować i prosić się o kolejne gole. Lyon zaprezentował się znacznie lepiej, niż wskazuje na to wynik. A gdyby Francuzi potrafili jeszcze trafiać do bramki rywala w dogodnych sytuacjach, to prowadziliby 2:0. I wówczas Niemcy naprawdę mieliby problem. A tak dali się przeciwnikowi wyszumieć, wyszaleć, aż w końcu Serge Gnabry uznał, że wystarczy tych nerwów. Jego gol na 1:0 był fantastyczny i wręcz kopią kilkudziesięciu bramek zdobytych przez jego poprzednika na pozycji prawoskrzydłowego w Bayernie – Arjena Robbena. Czyli przyjęcie piłki na boku, zejście do środka i strzał lewą nogą.

Explore more:  Klątwa trwa! Radomiak znów uległ Cracovii. Powrót do domu nie pomógł

Drugi gol był znacznie łatwiejszy, wystarczyło dobić piłkę po nieudanej akcji Lewego, który sam powinien podwyższyć wynik, ale nie udało mu się pokonać z trzech metrów Anthony’ego Lopesa. Nasz napastnik przed przerwą miał jeszcze jedną dobrą okazję, ale ostatecznie nie zdobył w pierwszej połowie bramki.

Lewy kończy dzieło.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej, czyli Francuzi znowu pokazali, jak marnuje się najbardziej nawet dogodne okazje do strzelenia gola. Gracze Olympique Lyon znowu mogli co najmniej dwukrotnie pokonać Manuela Neuera, ale albo trafiali w niemieckiego bramkarza, albo strzelali minimalnie niecelnie.

Piłkarze Hansiego Flicka w drugiej połowie nie dali już takiego koncertu jak z Barceloną, tylko zaprezentowali, jak należy się nie przemęczać przed najważniejszym meczem sezonu, czyli niedzielnym starciem z Paris Saint-Germain. Zespół Thomasa Tuchela ma dzień więcej odpoczynku, więc Bawarczycy wiedzieli, że nie ma sensu walczyć na całego do ostatniej minuty, skoro cel osiągnęli. ­Ale Lewandowski nie byłby Lewandowskim, gdyby nie próbował jednak zdobyć bramki, co pod koniec spotkania mu się udało. W trzecim kolejnym meczu Ligi Mistrzów strzelił gola głową.

Dla Bayernu jest to pierwszy finał Champions League od siedmiu lat, czyli od pamiętnego starcia z umowną „polską” Borussią Dortmund z Lewandowskim, Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem w składzie. Wówczas Bawarczycy pokonali BVB 2:1 i wtedy Lewy zdał sobie sprawę, że prędzej z nimi niż z żółto-czarnymi będzie mógł powalczyć o triumf w tych rozgrywkach. Okazało się jednak, że dla obu niemieckich zespołów sezon 2012/13 był momentem szczytowym i potem bogacze z Anglii i Hiszpanii między sobą załatwiali sprawę zwycięstwa w Champions League.

Dalszy ciąg materiału pod wideo.

Neymar czeka na Lewego.

Explore more:  Kevin Moran: Lewandowski poradzi sobie w Premier League

Teraz znowu dojdzie do zmiany warty i do bardzo ciekawie zapowiadającego się finału, w którym zobaczymy, jak Lewandowski wygląda na tle Neymara.

A po tym, co oba zespoły pokazały w [trakcie turnieju Final 8, trudno wskazać faworyta. Francuzi koszmarnie męczyli się z Atalantą i wygrali bardzo szczęśliwie w doliczonym czasie. A potem zaliczyli spacerek z Lipskiem. Bayern natomiast miał wyjątkowo prostą przeprawę z Barceloną, a wczoraj już znacznie trudniejsze zadanie.

We francusko-niemieckiej rywalizacji doczekamy się trzeciej części. Bayern walczy o potrójną koronę, a PSG wręcz o poczwórną, bo ma u siebie również rozgrywki o Puchar Ligi, gdzie seryjnie wygrywa. Taki skład finału Champions League nie był raczej do przewidzenia, ale co w tym zwariowanym roku w ogóle przewidzieć można?

Olympique Lyon – Bayern Monachium 0:3 (0:2).

Bramki: Gnabry (18, 33), Lewandowski (89).

Olympique Lyon: Lopes – Marcal (Cherki 73), Marcelo, Denayer – Dubois, Cornet, Caqueret, Guimaraes, Aouar – Toko Ekambi (Adelaide 67), Depay (Dembele 58).

Bayern Monachium: Neuer – Kimmich, Boateng Alaba, Davies – Goretzka (Pavard 82), Thiago (Tolisso 82), Gnabry, Mueller, Perisić (Coman 63) – Lewandowski.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

19 sierpnia 2020, 23:04.

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Bài viết được đề xuất