Justyna Kowalczyk wciąż ma wielkie cele. I wie, jak je osiągnąć

Justyna Kowalczyk wciąż ma wielkie cele. I wie, jak je osiągnąć

Autorzy Onet

Justyna Kowalczyk w Kuusamo pobiegła jak… Zwykle. Polka ma jednak ambitne plany i chce jeszcze wrócić na podium. I wszystko wskazuje na to, że jak zwykle wie, co mówi.

Justyna Kowalczyk, fot. PAP/Grzegorz Momot
Justyna Kowalczyk, fot. PAP/Grzegorz Momot (Foto: Autorzy Onet)

Ekspercki nos mi podpowiada, że tej biegaczki nie należy jeszcze skreślać – napisała nad swoim zdjęciem na Facebooku Justyna Kowalczyk po ostatnim etapie Ruka Triple. Nasza najlepsza biegaczka zajęła w Kuusamo jedenaste miejsce. W krainie reniferów bywało już lepiej, ale to tylko suchy wynik. Wszystko wokół rzeczywiście potwierdza, że są powody do optymizmu.

Kowalczyk wystartowała w Kuusamo chora (względnie w końcówce choroby). W piątkowym sprincie byłoby pewnie dużo lepiej, gdyby nie kiepskie narty. Traciła już na pierwszym zjeździe, a później nie było mowy o odrabianiu. Gdy założyła odpowiednio przygotowany sprzęt, czyli w niedzielę, znowu była szybka. Jeszcze nie tak bardzo, jak sama pewnie by chciała, ale ma czas. Chce wrócić do biegania klasykiem na poziomie sprzed dwóch-trzech lat i sama mówi, że wie, jak to zrobić. Swoją drogą, ile już razy po przeciętnych wynikach na początku sezonu różni ludzie (najczęściej w anonimowych komentarzach w internecie) ogłaszali, że się „skończyła”? Tak było nawet w sezonach, w których zdobywała Kryształowe Kule.

Tym razem może jej się to nie udać, ale warto czasem posłuchać, co mówi nasza biegaczka. A mówi to, co choćby w ostatnim wywiadzie w magazynie „Tempo”. Ty coś jeszcze musisz czy już tylko chcesz? – Zapytałem. – Muszę być bardzo mocna w kilku biegach podczas mistrzostw świata w Lahti i igrzysk olimpijskich w Pjongczang – opowiadała. A „bardzo mocna Justyna” zdobywa medale. – Nie ukrywam, że w Lahti na 10 km klasykiem chcę zdobyć medal. W Pjongczang też chcę być na podium. Takie mam cele – mówiła bez owijania w bawełnę. Znowu uśmiechnięta dziewczyna, która wspomina o „radości z życia”. Chce walczyć i robi to po swojemu. Od dekady odnosi sukcesy, a jednak zawsze ktoś ma wątpliwości. Niepotrzebnie. W Kuusamo w ten weekend nie wydarzyło się nic złego, wręcz przeciwnie. Kowalczyk zobaczyła, gdzie jest i nad czym musi pracować. I najważniejsze, że chce to robić. Sama opowiada, że biegi narciarskie w poprzednich dwóch latach były dla niej przede wszystkim formą terapii. Teraz są pracą, która daje radość. To ważne. Patrząc na to, w jaki sposób pracuje – być może najważniejsze.

Explore more:  Francja: wygrana Nantes z Rennes

W Kuusamo zaczęła jak zwykle, przed nią też było „normalnie”, bo wygrała Norweżka, choć nie jak zawsze w Ruka Triple Marit Bjoergen, a Therese Johaug. Tak czy inaczej dziewczyna w czerwonym kostiumie była przed Polką o tej porze roku. Tylko sezon jest długi. „(…) Tej biegaczki nie należy jeszcze skreślać”. Stawiam, że i tym razem Justyna wie, co mówi.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:Autorzy Onet.

Autorzy Onet

Data utworzenia:.

29 listopada 2015, 16:23.

Bài viết được đề xuất