Jestem największym złem polskiej piłki?

Piłka nożna.

Muszę zauważyć, że pewnie jestem największym złem PZPN, skoro mnie tak napiętnowano – powiedział dla “Przeglądu Sportowego” Ireneusz Serwotka.

Rozmawiali DARIUSZ OSTAFIŃSKI, BUG..

22 grudnia 2009, 05:12..

| Aktualizacja 22 grudnia 2009, 05:12…

PRZEGLĄD SPORTOWY: Jako jedyny z członków Zarządu nie dostał pan w niedzielę na zjeździe PZPN absolutorium. Co teraz?

IRENEUSZ SERWOTKA: Co teraz? Ano teraz to z przekąsem muszę zauważyć, że pewnie jestem największym złem tego związku, skoro mnie tak napiętnowano. Nie wiem, czym zasłużyłem sobie na taki gwiazdkowy prezent. Jestem strasznie zdziwiony i rozczarowany.

PS: Nie ma pan sobie nic do zarzucenia?

Zarząd nie funkcjonował przez ostatni rok wzorowo, lecz ja nie uważam się za najgorszego działacza, a w tym głosowaniu właśnie na to wyszło. Nigdy nie wysuwałem się do pierwszego szeregu, nawet premii żadnych nie brałem, choć inni dostawali. Wiem, że nazywają mnie szarą eminencją na Śląsku, ale to bzdura. Może jestem za mało konserwatywnym działaczem, bo inni bardziej „betonowi” dostali absolutorium. Wie pan, ja nawet nie wiem, jaka teraz jest procedura. Dalej normalnie działam, ale nie wiem, co się stanie na następnym zjeździe. Nie mam pojęcia, czy będzie głosowane moje odwołanie. Nigdy się takimi sprawami nie interesowałem.

PS: Pański kolega z Zarządu PZPN Jacek Masiota twierdzi, że gdyby on nie dostał absolutorium, natychmiast podałby się do dymisji.

Explore more:  Skorża: A teraz Liga Mistrzów

A wie pan, że ja też miałem taki pierwszy odruch? Dymisja. Ale potem pomyślałem, że warto by było wiedzieć, dlaczego zostałem negatywnie oceniony. Nikt mi do tej pory tego nie powiedział. Dopiero, gdy się dowiem, pomyślę, co dalej. (..).

PS: Negocjował pan kontrakt z Nike. Z tej umowy zniknął milion euro.

To był wstępny etap. Kto inny przygotował już samą treść umowy. A ten milion wcale nie zniknął. To był błąd techniczny, który sami wychwyciliśmy i naprawiliśmy.

PS: Znika milion, a pan, absolwent Akademii Ekonomicznej mówi o błędzie technicznym.

Właściwa suma była cały czas w wersji angielskiej. W polskiej jej zabrakło. Nie ma afery, a tylko ludzki błąd. Nawet nie wiem kto go popełnił. Może pani, która to przepisywała?

Więcej przeczytasz we wtorkowym „Przeglądzie Sportowym”.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

22 grudnia 2009, 05:12..

Rozmawiali DARIUSZ OSTAFIŃSKI, BUG..

Recommended Articles