Jean Béliveau – skarb na wyciągnięcie ręki. Ponad 70 lat od podpisania umowy w NHL!


Jean Béliveau – skarb na wyciągnięcie ręki. Ponad 70 lat od podpisania umowy w NHL!

Jean Béliveau – skarb na wyciągnięcie ręki. Ponad 70 lat od podpisania umowy w NHL!

3 października 1953 roku, w biurze umiejscowionym w arenie Montreal Forum, Jean Béliveau złożył podpis pod pięcioletnim kontraktem pieczętując tym samym swój związek z Canadiens, który trwał aż do jego śmierci, sześćdziesiąt lat później. Urodzony w Trois-Rivieres w Quebecu zawodnik został wtedy najlepiej opłacanym hokeistą w lidze – co sezon na jego konto wpływało 21 000 dolarów, co wówczas było zawrotną kwotą. Z tego mariażu zrodziła się złota era „Habs” przypieczętowana dziesięcioma Pucharami Stanleya, z czego pięć z nich drużyna zdobyła rok po roku (1956-1960). Gdy po zakończeniu kariery Béliveau został zastępcą prezesa klubu, Montreal sięgnął po kolejne siedem Pucharów.

Canadiens proponowali kontrakt genialnemu centrowi kilkakrotnie zanim ten w końcu zgodził się przywdziać ich barwy. Wynikało to głównie z lojalności zawodnika wobec klubu Quebec Aces, gdzie rozpoczął zawodową karierę – przed zmianą klubu chciał najpierw wywiązać się do końca z podpisanego z „Asami” kontraktu. Niekończące się zaloty „Habs” do Béliveau stawały się powoli jednym z głównych tematów medialnych żartów. W prasie zaczęto nawet drukować plakaty w formie westernowych listów gończych, na których poszukiwanym był właśnie młody hokeista. W tym samym czasie na jego mecze zaczęli przybywać przedstawiciele browaru Molson Breweries, którzy również namawiali go na przenosiny do Montrealu i ofiarowali dożywotni, reklamowy kontrakt. Co więcej, na umowie z Béliveau zależało nie tylko zarządowi Canadiens – ówczesny komisarz NHL, Clarence Campbell, liczył na to, że ściągnięcie do jego ligi tak wielkiej gwiazdy podbije jej popularność i wartość rynkową.

Explore more:  Jan Urban zabrał głos w sprawie reprezentacji. "Tak jak w siatkówce"

W końcu, latem 1953 roku, po zakończeniu swojego ostatniego sezonu w Quebecu, Jean Béliveau wstąpił w trzy związki: małżeński z Elise Couture, zawodowy z Montreal Canadiens i reklamowy z Molsonem. Red Fisher, sportowy redaktor dziennika „The Montreal Star” napisał wówczas tak.

Podpisanie kontraktu z Béliveau musiało przynieść zarówno jemu, jaki i Frankowi Selke, generalnemu menedżerowi Habs, prawdziwą ulgę. Finalne negocjacje trwały od 10 do 13, ale, jak zapewnia menedżer, wszystkie strony są jak najbardziej zadowolone z ustaleń.

Nigdy jeszcze w ciągu mojej długiej, hokejowej kariery nie byłem tak szczęśliwy jak dziś – deklarował w mediach Selke. – Fakt, że podpisałem kontrakt z młodym zawodnikiem z małego miasteczka, który zrobi dla nas wielkie rzeczy, jestem tego pewien, dowodzi, że skarb jest na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko dobrze szukać.

W trakcie swojej gry w NHL, genialny środkowy rozegrał 1125 meczów rundy zasadniczej (507 goli, 712 asyst) oraz 162 spotkania w fazie play-off (79 bramek, 97 asyst). Poza workiem Pucharów Stanleya, Béliveau zdobył też całą masę innych wyróżnień w tym dwa trofea imienia Maurice’a Richarda za największą ilość zdobytych goli w sezonie, dwa puchary Arta Rossa dla najlepszego zawodnika ligi, dwa Conn Smythe Trophy dla najlepszego zawodnika fazy play-off. Rozegrał też kilkanaście Meczów Gwiazd NHL.

W 2009 roku otrzymał nagrodę za osiągnięcia życia, którą przyznało mu kierownictwo NHL za zaangażowanie w akcje charytatywne i budowanie hokejowej społeczności poza lodowiskiem. Do Galerii Sław zaproszono go, gdy tylko zakończył zawodową karierę.

Jean Béliveau stał się drugim po Maurice Richardzie najlepszym francuskojęzycznym Kanadyjczykiem grającym w NHL. W 1971 roku, gdy powiesił łyżwy na kołku, na lodowisko po raz pierwszy w lidze, również w barwach „Habs”, wyjechał Guy Lafleur.

Explore more:  Tomasz Jodłowiec dostał wolne. "Nie był w dobrej formie"

Bài viết được đề xuất