Anglia – Polska: nie ma wstydu, ale nie ma też punktów

Po porażce z Anglią (1:2) w eliminacjach MŚ najbardziej boli to, że wróciły demony z Budapesztu. Na Puskas Arenie też przespaliśmy 60 minut, a za coś takiego po prostu się płaci. Uniknęliśmy kompromitacji, na którą początkowo się zanosiło, ale co z tego?

Strzelam, że przez niecałą godzinę angielscy kibice czuli w środowy wieczór to, co my kilka dni temu podczas starcia z Andorą. Niby nie zachwycaliśmy, niby graliśmy za wolno, ale wiadomo było, że prędzej czy później piłka raczej wpadnie do siatki. A po strzeleniu gola wydawało się, że można trochę zwolnić i oszczędzić siły, bo przecież graliśmy ze słabeuszem, który nam nie zagrażał.

W Anglii przed przerwą to my byliśmy takim słabeuszem. Statystami, którzy przyjechali popatrzeć z pierwszego rzędu, jak się gra w piłkę na dużo wyższym poziomie. Chciałoby się napisać, że w pierwszej połowie zaprezentowaliśmy na Wembley obronę Częstochowy, ale Jasną Górę oddzielał od Szwedów solidny mur, a myśmy postawili przed Anglikami drewniany, dziurawy płotek, który przewrócił się przy pierwszym silniejszym podmuchu wiatru.

Tak jak w Budapeszcie, zaczęliśmy od straty gola w sposób, jaki nie przystoi na poziomie reprezentacyjnym. W ciągu kilkunastu sekund popełniliśmy dwie zbrodnie – najpierw Piotr Zieliński zaliczył prostą stratę na własnej połowie, chwilę później niedoświadczony Michał Helik nie wytrzymał ciśnienia i wjechał w nogi Raheema Sterlinga. A Harry Kane wykonał wyrok. Tak grającej reprezentacji Polski nie pomógłby nawet kontuzjowany Robert Lewandowski. Patrzyłby tylko, jak gospodarze wymieniają kolejne podania.

Explore more:  Gwadelupa

Na szczęście okazało się, że Anglicy to całkiem gościnny naród i na prezent odpowiedzieli prezentem, który dał nam wyrównanie. W polskiej ekipie błysnęli na Wembley ci, którzy zbierali ostatnio cięgi. Jakub Moder zaliczył bardzo słabe zawody na Puskas Arenie, no to w środę strzelił pięknego gola. Wojciech Szczęsny mógł się naczytać, że dawno nie zagrał w reprezentacji bardzo dobrego meczu. No to zagrał.

  • El. MŚ: spokojne zwycięstwo Hiszpanii nad Kosowem.
  • Znów pokazaliśmy dwa oblicza. Niby, jak mawiał Kazimierz Górski, bramki są dwie, ale przez godzinę graliśmy na jedną. Dobrze, że po niespełna sześćdziesięciu minutach to się zmieniło. Zaczęliśmy bronić wyżej i – nareszcie – zagrażać drużynie Garetha Southgate’a. Brawa, że po koszmarnym początku odpowiedzieliśmy rywalowi. Mieliśmy małą powtórkę z Budapesztu, gdzie przez godzinę spaliśmy. Tyle że z Londynu wracamy bez punktów.

    Po pierwszych meczach eliminacyjnych MŚ nie potrafię zrozumieć jednej rzeczy – jak to możliwe, że w tak ważnych spotkaniach arbitrowi nie pomaga system VAR. Nie piszę tego w odniesieniu do rzutu karnego dla Anglików (według mnie jak najbardziej się należał). Mam natomiast wątpliwości co do sytuacji, w której Harry Maguire zagrał ręką w polu karnym. To lekki absurd, że gdy gra toczy się o bilety na mundial, sędzia nie może w takiej sytuacji skorzystać z podpowiedzi albo podbiec do monitora. I wcale nie chodzi o to, że być może w środę byśmy na tym skorzystali. Skoro VAR się sprawdza, powinien być w takich meczach używany. Koniec. Kropka.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo.

    Bardzo trudno ocenić na początku eliminacji Paulo Sousę. Mamy cztery punkty, co nie jest imponującym dorobkiem. Z drugiej strony ostra krytyka Portugalczyka byłaby po prostu nie w porządku, bo pracę z reprezentacją rozpoczął “chwilę temu”. Jeśli ktoś się łudził, że od razu odmieni grę Biało-Czerwonych jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w środowy wieczór pozbył się tych złudzeń. Sousa nie jest magikiem.

    Explore more:  outline football
  • Syn Diego Maradony w wywiadzie dla Onetu: bardzo kochałem tatę.
  • Na pewno wiemy, że selekcjoner ma na kadrę określony pomysł i nie boi się go wdrażać, nawet jeśli płaci za to teraz wysoką cenę. Pytanie tylko, czy ten pomysł zaprowadzi nas w przyszłym roku do Kataru. Jest ono o tyle zasadne, że już na starcie droga zrobiła się bardzo stroma.

    Sousa potrzebuje czasu.

    Tyle że go nie ma. I o tym wiedzieliśmy od początku.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

    Data utworzenia:.

    31 marca 2021, 22:57.

    Bài viết được đề xuất